W odwiedzinach u Jasnogórskiej Madonny…

To był piękny czas wzmocnienia komunii z Bogiem i pomiędzy braćmi. Już od rana w naszym klasztorze dało się odczuć niezwykłą dla tej pory dnia krzątaninę.. Bracia wyruszyli w pielgrzymkę na Jasną Górę i innych miejsc bliskich Maryi i jej Synowi. Już w drodze modliliśmy się, by przygotować serca i umysły na to wyczekiwane przez nas spotkanie. Tuż przed Częstochową powitała nas św. Anna, babcia Pana Jezusa. Oczywiście nie mogliśmy ominąć tak zacnej niewiasty. Po krótkiej wizycie w jej sanktuarium pojechaliśmy w dalszą drogę.

Gdy dotarliśmy na Jasną Górę ujrzeliśmy tłumy ludzi przybyłych na pielgrzymkę Radia Maryja, więc w sercu pojawiła się uzasadniona obawa, że dziś nie uda nam się spojrzeć z bliska w Jej matczyne oczy. Jednak z ufnością powierzyliśmy tę sprawę Czarnej Madonnie i jak zwykle się nie zawiedliśmy bo Maryja wprowadziła nas pod sam obraz zapewniając nam miejsca dla „VIP-ów”.

Po obiedzie wyruszyliśmy do Sanktuarium Najświętszej Krwi Zbawiciela znajdującym się na peryferiach Częstochowy. Opatrzność Boża sprawiła, że znaleźliśmy się tam tuż przed godziną piętnastą, dlatego wraz pielgrzymami uczciliśmy Miłosierdzie Boga oddając cześć jego najdroższej Kri znajdującej się w przechowywanym w tym sanktuarium relikwiarzu. Jeden z miejscowych kapłanów pięknie wprowadził nas w tajemnicę kultu Najdroższej Krwi Jezusa i opowiedział historię relikwii. Po indywidualnym błogosławieństwie relikwiami pojechaliśmy w dalszą podróż,tym razem na „Górkę Przeprośną” do Sanktuarium św. Ojca Pio. Centrum tego sanktuarium stanowi krew, która wypłynęła ze stygmatyzowanego serca Ojca Pio podczas transferbelacji zabarwiając bandaż. Po krótkiej modlitwie przynaglani rzęsistym deszczem pojechaliśmy dalej, aby odwiedzić ostatni już punkt naszej trasy. Zwieńczeniem naszej pielgrzymki było Sanktuarium Matki Bożej Uśmiechniętej, opiekunki rodzin. Gdy tylko przekroczyliśmy sanktuaryjną bramę, otuliła nas cisza a w serce wlał się wszechobecny tam pokój. To miejsce można śmiało nazwać (pułapką dusz), bo gdy raz się wejdzie do tej świątyni i spojrzy w oczy Matki z Leśniowa, trudno stamtąd wyjechać a w sercu od razu pojawia się tęsknota i pragnienie by znów tam wrócić. Mimo to trzeba było wracać dlatego po modlitwie, spacerze i obmyciu się w wodzie wypływającej z tamtejszego źródełka, udaliśmy się w podróż powrotną.

     

Dodaj do zakładek Link.

Komentarze są wyłączone.